Filmaster

your movie guide

Twój progres

0%

Oceniłeś 0/15 filmów. Oceń 15 więcej & sprawdź co obejrzeć dziś wieczorem!

O mnie beze mnie

Co wiemy na temat samotności? W zależności od wieku odpowiedź będzie inna, lecz za każdym razem niekompletna. Co jednak mogą o niej powiedzieć, ci którzy dopiero ją poznają? Ci, którzy właśnie wchodzą w poważne życie i nagle dowiadują się, że nie wszystko, a w zasadzie mało co, jest takie proste.

Słynny reżyser Anh Hung Tran przedstawia nam wstrząsającą historię kilku dwudziestolatków. Już na samym początku jego filmu zderzamy się mocnym wydźwiękiem produkcji - po kilku sielankowych scenach opisujących szczęśliwą parę Kazuki i Naoko oraz ich przyjaciela Watanabe, ten pierwszy popełnia samobójstwo. Jest pierwszą ofiarą dorastania. Wstrząśnięty Watanabe ucieka. Psychiczny ciężar jest dla niego zbyt duży do udźwignięcia. Zaszywa się w tokijskim akademiku zastępując więzi z ludźmi czytaniem książek. I być może tak by pozostało, gdyby nie przypadkowe spotkanie Naoko, która do reszty burzy jego krótkie życie. A to dopiero początek...

Tak jak już mówiłem - chodzi o samotność, w kontekście totalnym. To, że reżyser do jej wyrażenia użył najbardziej podatnych na jej działanie ludzi - dopiero dojrzewających - tylko uwydatnia spustoszenie z nią związane. Mamy przedstawioną mozaikę reakcji na jej destrukcję. Samobójstwo, szaleństwo, chłód - rzeczy częstokroć gorsze od niej samej.
Najmniej spektakularnie te zachowania ujawniają się u bohatera wiodącego. W obliczu rozerwania przyjacielskiego kręgu ucieka. Woli czytać i zabawiać się z przypadkowymi dziewczynami podsyłanymi przez jego niemalże guru Nagasawę - "estetę i zboczeńca". Jednak jego egzystencję burzy Naoko, która raz na jakiś czas pojawia się obok niego. Warto przy tym zaznaczyć, jak wiele jest w filmie niedopowiedzeń. Bardzo długo nie dowiadujemy się jakie mogły być przyczyny śmierci Kazuki, również przez pewien czas nie domyślamy się, co dzieje się z Naoko, gdy nagle opuszcza Watanabe. Wreszcie pojawia się jeszcze jedna dziewczyna, która niewiele o sobie mówi, a i to co powie okazuje się kłamstwem. O Watanabe też niewiele wiemy. Nie opisuje siebie, możemy jedynie oglądać jego zachowania i sytuacje, w których się znajduje. A nie są one łatwe. Z jednej strony zakochuje się w Naoko, z drugiej ta ciągle żyje pamięcią po zmarłym Kazuki. W efekcie Watanabe staje się przezroczysty. Jest planszą, na której rozgrywa się tragedia jego dwojga przyjaciół. Dochodzi do tego jeszcze jego uległość. Na wszystko bez słowa się godzi ("tak, oczywiście"), daje się manipulować przez kolejne kobiety. Wiecznie między kimś rozpięty nie umie odnaleźć własnej tożsamości, do której powinien w końcu dorosnąć.

Poważną wadą filmu jest jego częściowa schematyczność. Łatwo przewidzieć ciąg zdarzeń, przede wszystkim na początku, co było dla mnie aż nazbyt natrętne, podobnie jak duże skróty fabularne. Wprawdzie luki zostają później odpowiednio wypełnione, ale niesmak pozostał. Na szczęście cała reszta spisała się bardzo dobrze. Zwłaszcza interesująca była praca kamery. Zaczyna się od krótkich szybko zmontowanych ujęć (już nie mówiąc o klasie w jakiej zostały skomponowane!), które w telegraficzny sposób przedstawiają nam wierzchnią warstwę problemu. Z czasem sceny wydłużają się pozwalając na coraz głębsze zrozumienie istoty tego wszystkiego.

Anh Hyng Tran stworzył uniwersalne dzieło podejmujące niełatwy problem samotności. Ciekawe, że do jednego z jej głównych wyznaczników użył kwestii seksualnych (główny bohater ląduje w łóżku średnio co 10 minut). To nieco (dla mnie) spłyca problem, lecz oczywiście nie czyni go mniej atrakcyjnym. Reżyser unika też zbędnego moralizatorstwa, które często samo nasuwa się przy filmach o ludziach młodych. Pozwala akcji toczyć się samej, choć wśród licznych ludzkich porażek pojawia się niepewny do samego końca płomyk nadziei: niektórzy starcie z samotnością wygrają.

exellos Emil Wittstock

Zaloguj się aby skomentować lub połącz przez Dołącz przez Facebook