Filmaster

your movie guide

Twój progres

0%

Oceniłeś 0/15 filmów. Oceń 15 więcej & sprawdź co obejrzeć dziś wieczorem!

Na wojnie wszystko jest w rękach Boga

Mam nieco ambiwalentne odczucia co do tego filmu. Fabuła - nie podobała mi się. Sceny są rwane (co przywołuje mi na myśl "Katyń"), niekompletne i skrótowe. Odniosłem wrażenie, że Hoffman zrobił listę rzeczy obowiązkowych i po prostu poupychał je w filmie, przez co stracił on dla mnie zupełnie jakąkolwiek interesującą ciągłość. Co ciekawe, ta skrótowość odnosi się nawet do głównej, tytułowej bitwy, która trwa co najwyżej kilkanaście minut (na 110 filmu). W ogóle jej nie poczułem: Polacy się bronią w zaledwie kilkudziesięciometrowej linii okopów, sowieci nacierają, nagle z kosmosu spada kawaleria i koniec bitwy, która być może uratowała Europę od komunizmu. A ja się pytam, co się stało z resztą dobrych 90 minut? Być może to kwestia gustu, ale wyobrażałem to sobie jako bitwę totalną, a nie rozgrywaną w raptem dwóch punktach na froncie. W dodatku mocno ograniczonych. To rzecz, której nie mogę Hoffmanowi przebaczyć, nie wspominając już o wątku miłosnym, który też w połowie filmu się gubi (a raczej urywa i nagle pojawia).

Z drugiej strony są naprawdę dobre efekty specjalne. Trójwymiarowy polski debiut w niczym nie ustępuje amerykańskim produkcjom. Ujęcia z dołu i zwolnione tempo wyciągają to, co w tej technice jest najlepsze. Czuło się tę głębię. Szkoda, że uzyskany efekt zagubił się gdzieś przy montażu i nadmiernych chaotycznych kadrach towarzyszących upadającym żołnierzom. Ale i tak jestem pod ogromnym wrażeniem, zwłaszcza, że wyjątkowo nie bolała mnie głowa po trójwymiarze.

W normalnej sytuacji argumenty 'za' byłyby niczym wobec opozycji. Zrównałyby "Bitwę..." do amerykańskich wojennych produkcji. Swoją drogą, nie da się ukryć, że takie ona przypomina. Nasuwa mi się nawet myśl o nakręceniu amerykańskiego filmu po polsku. Ale wracając, chodzi o pielęgnowanie naszej historii. Bitwa z 1920 roku już od 91 lat prosiła się o jakąś ekranizację z rozmachem, i bardzo dobrze, że ktoś w końcu się jej podjął (inna sprawa, czy ktoś nie powinien w końcu Hoffmana w roli piewcy rycerskości zastąpić...). Wolę oglądać swoją historię, niż padać ofiarom kolejnych aktów samouwielbienia zza oceanu. Jestem wręcz tego głodny w obecnej kinematografii i mam nadzieję, że dojdzie w końcu do sytuacji, w której takie produkcje nie będą poznawane tylko na szkolnych wycieczkach. Choć denerwuje mnie przewidywalność i miłosny wątek,a najlepiej wyrzuciłbym Szycowo-Urbańską parę skupiając się wyłącznie wokół marszałka Piłsudskiego (głównie za sprawą świetnego w tej roli Olbrychskiego); mimo to, cieszę się, że mogłem ten film obejrzeć. Dzieło zrobione przez Polaków o Polakach. I jestem pewien, że film o takich Polakach nawet na zachodzie chcieliby obejrzeć, bo w gruncie rzeczy to chwytliwe widowisko.

Ktoś poruszał wątek 3D w kinie fabularnym. Nie oglądajcie tego filmu w dwóch wymiarach, stracicie wtedy jego najlepszą stronę.

exellos Emil Wittstock

kichawa kichawa

Wielki plus za pierwszy akapit.
Ale już w drugim nasze 3d to porazka. Szybkie sceny były po prostu zlepkiem screenow. Za ujecia z perspektywy zabiej moge dac pochwałe.
3. akapit: dla mnie olbrychski zle odzwierciedlil marszalka, a historii w wydaniu hoffmana nie chce pokazywac dzieciom

.

exellos exellos

tak. szybkie sceny były pogubione, traciły ostrość, kontekst a co za tym idzie - sens. ale poza tym obraz swoją widowiskowość ma na odpowiednim poziomie. Co do Olbrychskiego się nie zgodzę, ale możemy przyznać wspólnie, że najlepiej wypadł Ferency, który zabrał ekran Szycowi a ten do końca filmu nie umiał go odzyskać (co się z nim w ogóle działo przez olbrzymią część tego wszystkiego?).
chcesz czy nie chcesz, prawda jest taka, że szkoły masami kino odwiedzą, choćby dla zasady. Hoffman się zabezpieczył na zwrot kosztów

.

kichawa kichawa

"że najlepiej wypadł Ferency, który zabrał ekran Szycowi a ten do końca filmu nie umiał go odzyskać" - dokładnie tak :)

.

exellos exellos

No i proszę. "Bitwa" już zaczyna zarabiać.

Co do zdjęć. Doczytałem się w "Kinie", że Idziak brał udział tylko w planach ogólnych, aktorskich i najważniejszych scenach, a kwestie z pola bitwy i pomniejsze wydarzenia pozostawił licznej grupie młodych filmowców, tak że każdy realizował osobne sceny. To na pewno jeden z powodów, przez który zdjęcia do końca się kupy nie trzymają.

.

Zaloguj się aby skomentować lub połącz przez Dołącz przez Facebook